Zwykło się mówić, że wyścigi Formuły 1 to sport dla prawdziwych mężczyzn. To bardzo niebezpieczny, ryzykowny sport, który adekwatnie do tego oferuje sławę i pieniądze i uwagę pięknych kobiet. Nie tak dawno w kinach gościł film „Wyścig”, w którym przedstawiono, opartą na faktach, historię dwójki kierowców Formuły 1. Pierwszy z nich szalony, młody duchem i ciałem człowiek, którego nie przerażała wizja nagłej śmierci na torze. Drugi był spokojniejszy, ale za to wybitnie znał się na bolidach i dzięki temu wiedział jak skonstruować bądź poprawić projekt silnika, by wygrać wyścig. Taki sport to ogromne pieniądze a więc tylko ryzykowanie życia, ale i całych fortun (powinienem to napisać na odwrót). Oczywiste jest, że za kierownicą może usiąść tylko ktoś o stalowych nerwach, niezwykłej spostrzegawczości, wybitnym reagowaniu i wyćwiczonym refleksie. Jedna pomyłka może kosztować życie. Roztrzaskane auto zawsze wchodzi w rachubę, ale z racji ogromnych kosztów takiego potwora prędkości, lepiej unikać takich niechcianych wyczynów. Bolid formuły jest ciasno upakowanym cudem technologicznym, dlatego w przypadku kraksy trzeba mieć świadomość, że jak w przypadku Fiata 126p – można poczuć silnik na sobie samym. To sport elitarny – dostępny wyłącznie dla najlepszych, ale też pewnych siebie. Bo kierowca formuły musi udowodnić swojemu sponsorowi, że ma talent i warto w niego zainwestować miliony. Sami kierowcy żyją jakby z dewizą mafiosów – szybkie życie, szybka śmierć. Choć mają rodziny to kochają ryzyko i poczucie wzrastającej adrenaliny.

Kategorie


Ostatnie wpisy