Mam problem z kobietą.. chciałbym zebyscie mi pomogli bo nie wiem czy to ja zle robie czy ona i moze ja juz czegos nie rozumiem. Moze to ja sie na nią uparłem.
Mam 25 lat a ona jest ode mnie 4 lata mlodsza.
Mianowicie, jestesmy ze soba 2 lata, przez ten czas na poczatku bylo swietnie sielanka. Piękna dziewczyna, zawsze mi sie podobala i podoba mi sie ciagle. Pociaga mnie i w ogole. Wydaje mi sie ze ją kocham...
Po 6 miesiacach zwiazku wyjechala do pracy do portugalii, ja bylem zapracowany tu w polsce na miejscu. Niby tez pieknie, pisalismy do siebie, tesknilem za nia ona tez mowila ze teskni. dzwonila czesto pisala. Po przyjezdzie upraginonym spotkania i tez wszystko ok. Po jakims tygodniu przez przypadek zobaczylem jej face book i tam pisala do kolezanki ktora ja odwiedzila w wakacje w portugali ze napisal jej jakis chlopak ze to koniec ze za daleko od siebie mieszkaja ale ze spi z jej poduszka i ze teskni za nia. Ta jej na to odpisala ze przeciez jej tak mowila ze to tylko wakacyjna przygoda i w ogole. Nie moglem tego przeżyc. Nie wiedzialem o co chodzi. Przeciez z jednej strony szalala za mna niby a tu takie cos.
Powiedziala ze to jakis brzydki koles, ze tylko tak zartowala piszac do tej swojej kolezanki na facebook. JAKOS mi wszystko przeszlo i dalej bylo ok.
Pozniej chcialem sie z nia rozstac bo swoja zazdroscia nie dawala mi spokoju i do obcej kobiety nagadala cos i prawie ja uderzyla. nie moglem tego tez zrozumiec, bardzo mnie to od niej oddalilo. Pozniej wrocilismy do siebie po jakis 3 miesiacch.
W nastepne wakacje pojechalismy razem zagranice popracowac. Czulem sie tam jakbym jej przeszkadzal swoja osoba. Ciagle awantury i klotnie.
Wrocilismy do polski i sie zaczelo.
Jak wraca ze studiow do naszego miasta to przestalo jej zalezec na wspolnych spedzonych weekendach. praktycznie sie nie widujemy, ja ciagle sie PROSZĘ o spotkanie. Wazniejsze są kolezanki dla niej i wyjscia do klubu. Ale oczywiscie jak uslyszy ze ja chce z kolegami sie spotkac to rozłącza się i jest zla.
W tym roku zobaczylem ze pisala do swojego bylego, pierwsza napisala. Chciala sie z nim spotkac. Potem mnei przeprosila ale powiedziala ze to znow zarty byly i ze by sie nie spotkala z nim.
Nie bierze na spotkania ze mna w ogole telefonu albo wylacza przy mnie jak by sie bala.
A ja ciagle sie proszę o spotkania i pytam czy chce byc ze mna. Odpowiada ze nie wie...
Co drugi dzien powtarzam sobie ze to koniec ale nei moge odejsc. Tylko sie do mnie odezwie to odbieram telefon i w ogole. Bardzo mi jej brakuje.
Np zalozylem ostatnio profil na nk. I wielka awantura a to ze ona ma takie konto 50 zdjec i 700 znajmych to nie wazne. I ze pisze z kims ciagle tam to tez nic.
Powiedzcie czy ja robie cos zle? Co powienien zrobic normalny aktrakcyjny mezczyzna w takiej sytuacji.??
Pytam bo niby wiem, ale ona mi wmawia ze powinienem sie bardziej starac. Pomóżcie bo trace coraz wiecej nerwow, chodze do psychologa non stop, pieniedzy i czasu podejrzewam..
Dzieki z góry za pomoc
_________________ ... nie sprawisz żeby ktoś był szczęśliwy na siłę ...
Skończ tę znajomość już teraz! Nie ma sensu dalej się męczyć. Przecież ta kobieta to straszna hipokrytka, która dba tylko i wyłącznie, żeby jej było dobrze, nie dając nic w zamian. Nawet jeśli nie chcesz się z nią rozstawać, ZRÓB TO i czekaj na jej reakcję. ZA NIC W ŚWIECIE nie odzywaj się pierwszy. Jeżeli ona tego nie zrobi, to znaczy, że ma Cię gdzieś i byłeś dla niej tylko 'trofeum' (jeśli mogę to tak ująć). Jeśli jednak odezwie się i wyrazi skruchę, nie odpowiadaj od razu, że chcesz do niej wrócić. Daj jej czas - niech ona pocierpi i zobaczy, jak to jest, a może więcej nie będzie tak Ciebie traktować. Bądź mężczyzną!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum